Rozmowa o strachu z Markiem Kamińskim

Rozmawiała Zofia Barańska, Progressive Partners 

Poznałam ostatnio profesjonalnego skoczka spadochronowego. Kiedy zapytałam go o adrenalinę, roześmiał się i powiedział, że przy 150 skokach rocznie nie może być mowy o adrenalinie. Czy ilość strachu się zwiększa czy zmniejsza z wiekiem i doświadczeniami? Czy teraz boi się Pan mniej?

To zależy od rodzaju życia. Jeśli w życiu mamy jeden rodzaj aktywnosci np. skok ze spadochronem i wykonujemy go 150 razy, to rzeczywiscie ten człowiek może się bać mniej. Ale tak naprawdę strach zależy od tego, co mamy do stracenia. To jest podstawa, bo jeśli nic nie mamy do stracenia, to nie musimy się bać. Jeśli coś mamy do stracenia, to się boimy, więc ja się teraz boje więcej tak naprawdę.

Kiedyś jak szedłem na biegun północny i południowy to ten biegun był najważniejszy. W sumie wtedy nie miałem nic do stracenia i akceptowałem też to, że mogę stracić życie. Teraz, jak człowiek ma rodzinę, dzieci, jakiś dorobek to zaczyna się troszczyć, że może to stracić, więc teraz się boję więcej. Mając coś do stracenia boję się więcej. To w takim ogólnym sensie, ale w sensie takiej aktywności, jak coś robię, to staram się nie bać. Tak jak skakałem ze spadochronem z 4200m w tandemie, to nie było większych emocji.

Im dłużej człowiek żyje, tym jest więcej strachu. A wszystko zależy od tego, jaki tryb życia człowiek prowadzi. Jeżeli ma jeden rodzaj aktywności i jest to powtarzalne, to boi się mniej. Jednak też żyjąc w relacji z ludźmi, wchodząc w relacje bardziej się może bać. Im więcej mamy, tym bardziej się boimy. Ja boje się więcej teraz niż kiedyś. Nie myślę o śmierci, nie boje się smierci. Boję się o inne rzeczy.

DSCN2194

Jak można się ćwiczyć w odwadze?

Trzeba przełamywać bariery, trzeba się starać nie za dużo myśleć, tzn. myśleć o tym, co jest tu i teraz, a nie o złych scenariuszach. Z jednej strony, jak mam jakąś barierę do pokonania i boję się, to staram się to rozebrać na czynniki pierwsze i zobaczyć, czy rzeczywiscie to jest tak niebezpieczne, jak nam się wydaje. I wtedy spróbowac to zrobić.

Jak  można się ćwiczyć w odwadze? Robiąc rzeczy, których się boimy pod jakąś kontrolą  czyli np. skacząc ze spadochronem w tandemie,  jeśli się boimy np. innych ludzi, to trzeba z nimi rozmawiać. Zobaczyć, że to nie boli.

Ludzie się boją różnych rzeczy. Problemy takie jak góry, sport, skoki ze spadochronem to są problemy takie wydumane, to są luksusy, które sobie fundujemy, i o których myślimy, że się tego boimy. Tak naprawdę prawdziwy stach, to jest strach przed tym, co jest tu i teraz, przed życiem. Ćwiczenie się w odwadze polega na tym, żeby znaleźć sens tego życia i się tego trzymać.

Jeżeli się czegoś boimy to można się posłuchać tej intuicji, bo to dobrze że się boimy. Jest dużo niebezpiecznych rzeczy na świecie,  które mogą się skończyć źle. Można sobie tylko zadać pytanie: czy strach jest słuszny, czy nie. Czy warto się bać?  Nieraz warto się bać. Odwaga nie polega na tym, że robimy wszystko, co pomyślimy. To jest często głupota. Gdzieś mam taką sentencję, że odwaga polega na uznaniu, że jest coś ważniejszego niż strach.  Są nieraz rzeczy ważniejsze niż strach i wtedy warto ten strach pokonać.

Jak ja ćwiczyłem odwagę?….Robiłem w życiu niebezpieczne rzeczy, ale najpierw zdobywałem doświadczenie jak je robić, a potem je robiłem. Chociaż czasem to była jazda bez trzymanki, mogłem zginąć, ale miałem szczęście.  Czasem są takie sytuacje ekstremalne, gdzie zmęczenie jest tak duże, że wyłącza się strach.  Człowiek robi rzeczy, które mogą się skończyć bardzo źle i przeżywa. Ale to nie jest reguła.

DSCN2195

Joe Simpson brytyjski alpinista  mówił, że uwielbia trudności, ale nienawidzi niebezpieczeństwa  – czyli zawsze starał się być po tej stronie wyzwań, a nie niebezpieczeństwa.  

Dokładnie .

Jak pomagać ludziom w zespole, którzy się boja?  Bo jedno to przepracować to ze sobą,  ale co zrobić  np. w firmie, kiedy ludzie się boją? Jak sprawić, żeby bali się mniej, żeby robili pewne rzeczy pomimo strachu? 

Są różne sposoby pracy ze strachem. Po pierwsze komunikacja, informacja. Po drugie: traktowanie ludzi jak partnerów.  Ważne jest wybaczanie błędów, akceptacja tego, że jak się robi nowe rzeczy, to się popełnia błędy.  Żeby ludzie się nie bali popełniania błędów, bo najmniej błędów popełnia ten, kto nic nie robi.  To mi się wydaje ważne, bo jak człowiek się boi kar, to to go paraliżuje.

A w sytuacji ekstremalnej? To różnie. Dawanie przykładu. Jest taka książka Schackletona – lekcje Schackletona. On mówił, że tych ludzi, którzy się bali trzymał blisko siebie, żeby się lęk nie rozprzestrzeniał na innych, a z drugiej strony, żeby ich tez motywować. Trzeba być blisko nich, bez oceniania że są słabi, bo to tylko pogłębia ten strach .

DSCN2196

A co pomaga na ekspedycjach?

Warto podawać przykłady z doświadczenia: że dzisiaj jest źle, ale jutro może być zupełnie inaczej i nie można ekstrapolowac tej chwili na całą ekspedycję.

Taka pomoc zwyczajna. Byłem w takiej  sytuacji, że schodziliśmy ze szczytu na Grenlandii, mieliśmy do bazy 11 km, było załamanie pogody, 2 osoby prawie schodziły, nie były w stanie ciągnąć sanek, więc wziąłem część ładunku, żeby im było lżej, motywowałem ich tym, że obóz jest niedaleko.

Jeśli ktoś widzi gest pomocy ze strony drugiego człowieka, to działa motywująco. Własny przykład, rozmowa, komunikacja. Ja sam nieraz jestem w tej drugiej sytuacji – to ja się boję.  Byłem w Dolomitach na takiej drodze Via Ferrata, jednej z najtrudniejszych dróg. Jest ona zabezpieczona, ale jest wiele miejsc niezabezpieczonych i byłem z przewodnikiem. Rozmawialiśmy że jest ok, że to nie jest takie złe. Takie wzmacnianie, dobre slowo, pomoc i nielekceważenie tego uczucia strachu, które się pojawia u kogoś. Wczucie się w drugą osobę, zrozumienie dlaczego się boi.

Ludzie się bardzo często boją latać samolotami. To są irracjonalne rzeczy,  które ciężko jest racjonalnie przezwyciężyć , ale nie można tego lekceważyć. Ważne jest, żeby starać się dotrzeć do przyczyn.

Może być tak, że taka osoba się przełamie, albo stanie w miejscu i powie, że dalej nie idzie, to jest jej limit i wtedy jest ewakuacja.  Trzeba motywować, ale do pewnych granic. Są takie granice, że dalsze motywowanie takiej osoby wymaga tyle energii, że staje się zagrożeniem dla innych. Trzeba walczyć do końca, ale trzeba też sobie powiedzieć:  „ok jeśli jest możliwość to lepiej się wycofać.”

DSCN2199

Panie Marku chciałam jeszcze zapytać o Pana spokój wewnętrzny…skąd on się bierze..

Ja też mam zmienne nastroje, ale generalnie spokój powoduje, że nie tracimy energii na niepotrzebne rzeczy.  Takie ocenianie innych ludzi, negatywne emocje zabierają energię,  więc to jest dla mnie taka zasada zachowania energii: nie zużywać energii, zachować ją na takie sytuacje, kiedy ona naprawdę jest potrzebna. W życiu cywilizacyjnym jest mało powodów. My sobie sami kreujemy negatywny obraz świata, zużywamy energię, męczymy się. Ja się staram  zachować spokój – to daje siłę do dalszego życia.

Powrót